introligator

bo gdyby „intro”, tak jak nie znaczy,

„a” oznaczało zwykłą literę

wszystko by było proste i jasne

i zrozumiałe, lecz takim nie jest

więc mi nie wolno tutaj napisać

że gad właściwie, że jajorodny

że ostre zęby, że niebezpieczny

i że z natury jest słodkowodny

muszę o kleju, o oprawianiu

tomów i tomisk, w płótno i skórę…

(ale nie taką z aligatora,

bo ma wyraźną nazbyt fakturę)

matematyk

jest zagadką sam dla siebie

taką typu igrek-ka

albo matem na okręcie

Ematykiem razy dwa

co się da, włoży w nawiasy

czasem nawet własne spodnie

niewygodę potęgując

choćby jedenastokrotnie

różniczkuje bez naparstka

całkuje bez plasteliny

i to nie, że parę minut

lecz kwadranse i godziny

a jak zabrać mu komputer,

to wystarczy mu i patyk

oraz wygładzony piasek,

albo dłuto i eratyk

trawiacz

sądziłem, że trawiacz trawi

że to sens jego działania

a tymczasem – zaskoczenie!

trawiacz ma inne zadania

na ten przykład on uczula

chociaż nie jest alergenem

suszy, chociaż nie jest wiatrem

ani w szczerym polu drenem

i kontroluje cylindry

(ale nie, że szapoklaki

co jest raczej oczywiste

a podkreśliłem dla draki)

na trawienie mu zostaje

chyba czasu już niewiele

boję się, że tylko noce

i weekendy, i niedziele

prezenter

nie ma co zazdrościć losu

prezenterkom, prezenterom

ile by nie zarobili

to na koncie ciągle zero

i to wszystko przez ich zawód

podejrzewam, że zaklęty

albo może przez zbyt drogie

ekstrawaganckie prezenty