wypalacz

podsłuchiwał Jaś spod stołu

(to dla Jasiów żaden wyczyn

i zostawmy tak tę sprawę

nie szukajmy lepiej przyczyn) 

w każdym razie, i nie bierze

się to wcale ze złych chęci,

Jasio siedząc pode stołem

bardzo często coś pokręci 

tak też było w tym przypadku

którym z wami się podzielę,

a zdarzyło się to zimą

na imieninach, w niedzielę 

pan Mareczek, kumpel taty

opowiadał podniecony

że dyrektor kreatywny

jest już całkiem wypalony 

Jaś pod stołem się przeraził,

eksplodował niemal płaczem,

zapytany, załkał nie chcę

żeby został wypalaczem 

pan dyrektor co go lubię

(fakt, że gościa lubił Janek);

tak się śmiechem tata zaniósł

że niechcący zrzucił dzbanek 

pan Mareczek aż się spłakał

a gdy mówić mógł już w końcu

siadł przy Janku na podłodze

i mu tak powiedział: brzdącu 

wypalacze robią cegły

porcelanę i kafelki

z dyrektora, w tych zawodach

nie byłby pożytek wielki 

nie wiadomo jak by sobie

radził z ciepłem koło pieca

kiedy pot ciągłym strumyczkiem

ciągle lałby się po plecach 

chociaż Jaś się uspokoił

i przestał zanosić płaczem

to pod stołem został jednak

myśląc sobie – oj, ściemniacze

krojczy

idę lekko zamyślony

nagle słyszę, że ktoś jojczy

zaglądam przez małe okno

patrzę siedzi stary krojczy 

łzy mu lecą po policzkach

szkoda chłopa, chrząkam, patrzy,

kłaniam się, zagajam jakoś

opowiada – miałem na trzy 

płaszcze kupon gabardyny

rozłożyłem jak należy

posprawdzałem tak jak zawsze

pewnie pan mi nie uwierzy 

nie pomogło mi skupienie

i poranne obie kawy

ale płaszcze miły panie

krótkie będą mieć rękawy 

nie wiedziałem śmiać się, płakać

lecz złapałem, że krojenie

to nie fraszka, nie igraszka

tylko trudne zagadnienie

urastanie

czasem człowiek się zadziwi

i trwa w zadziwienia stanie

kiedy nagle ujrzy efekt

a pominie dorastanie 

synek urósł i jest obcy

dług na karcie – kto go spłaci?

brzuch coś większy niż rok temu

tyłek się wylewa z gaci 

winne wrogie otoczenie

pośpiech oraz pestycydy

i źli ludzie oczywiście

jacy ludzie?!? toż to gnidy 

nie, nie będzie tu morału

panowie, dzieci i panie

bo przechodzi właśnie w głowie

mojej głowie, dojrzewanie

 

http://blog.coachartur.pl/rozmowy-z-dziadkiem-jarema-o-urastaniu/

śpiewak

cóż może być łatwiejszego

gdy ci w duszy ciągle gra?

niż tralala tralalili

tralilali tralala? 

przy goleniu, kiedy biegasz

rano i na koniec dnia

tralalala tralalili

tralilali tralala 

pytasz czasem pośród treli

czy się wyżyć z tego da?

z tralalala tralalili

tralilali tralala?

skąd mam wiedzieć

głosu nie mam

nawet na krótkie lala

ludwisarz

dawno już odeszły czasy

najlepsze dla ludwisarzy

dziś to bardzo płytka nisza

rzadko tak się bowiem zdarzy 

(jeśli już to wyjątkowo)

by do pana rzemieślnika

przyszedł ktoś zamówić lufę

albo ramię do świecznika, 

dzwon, mosiężne klamki albo

klamry, kinkiet lub spluwaczkę

szanse prawie żadne także

na nocniczek lub na kaczkę 

dawno już odeszły czasy

najlepsze dla ludwisarzy

choć to zawód z tradycjami

łatwo dziś się na nim sparzyć

kuśnierz

pewna pani, późnym latem

lub na jesieni początku

urządziła szaf swych przegląd

by garderobę w porządku 

mieć, gdy zimno wokół będzie

gdy łagodnego Zefira

silny zastąpi Eurus

(wiatr, co ma opinię świra) 

obejrzała palta, futra

oraz obie swe etole

okazało się, że szafie

pani się zalęgły mole 

niezwykle ponoć żarłoczna

była moli to odmiana

bowiem pani po przeglądzie

była całkiem załamana 

wciąż nie wiecie, moi drodzy

dokąd ta historia zmierza?

otóż pani, futra, kożuch

wnet zawiozła do kuśnierza 

który trochę się nabiedził

gdy po molach dziury łatał

ale efekt co osiągnął

to był istny rekord świata 

pani była wniebowzięta

znów błyszczała w futrach wszędzie

odtąd zawsze pamiętała

o wietrzeniu i lawendzie