przeżyj jeden dzień naprawdę
swój, nie Wspólnej, Mostowiaków
własne sprawy łatwe, trudne –
przeżyj – świadom śpiewu ptaków
ciepła słońca, chłodu wiatru
swych emocji oraz myśli
chociaż jeden, nie pajacuj
obudź się nareszcie, nie śpij
blog rymowany
przeżyj jeden dzień naprawdę
swój, nie Wspólnej, Mostowiaków
własne sprawy łatwe, trudne –
przeżyj – świadom śpiewu ptaków
ciepła słońca, chłodu wiatru
swych emocji oraz myśli
chociaż jeden, nie pajacuj
obudź się nareszcie, nie śpij
było lato, pewnie czerwiec
siedział Jasio w piaskownicy
pod dom podjechało auto
i wysiedli robotnicy
kierowca powiedział – niechaj
chłopczyk rodzicom przekaże
żeby szybko tutaj przyszli
bo przyjechali dekarze
Jaś poderwał się natychmiast
pobiegł do kuchni, do mamy
co zrozumiał, to powtórzył
przyjechały kilogramy
mama lekko się zdziwiła
zdjęła z palnika saganek
i ciekawa o co chodzi
poszła za synem na ganek
sprawa stała się dla mamy
w ciągu sekund paru jasna
kilo z dekiem pomieszane
plus interpretacja własna
mama – jak to wszystkie matki
szybko wyciągnęła wnioski
zrozumiała, że Jasiowi
pomieszały się jednostki
do mieszanki kilo z dekiem
dołączyła kropla strachu
(ktoś przyjechał i coś mówi)
i zapomniał Jaś o dachu
i że miał go ktoś naprawić;
bardzo często tak się dzieje
nie pamiętasz o dekarzu
gdy na głowę się nie leje
powiedz babciu – spytał wnuczek
(a napięty był jak struna)
czy się twoim zdaniem, babciu,
nadaję na opiekuna
babcia odłożyła druty
na których szalik robiła
poprawiła okulary
potem lekko nos zmarszczyła
i tak rzekła – miły wnusiu
nikt od ciebie lepiej nie wie
czy potrafisz wspierać innych
kiedy znajdą się w potrzebie
czy masz tony cierpliwości
czy potrafisz nie oceniać
i czy umiesz się poświęcić
czy na siłę nie chcesz zmieniać
czy odnajdziesz w swoim sercu
wyrozumiałości składy
bo bez tych cech – miły wnusiu
długo raczej nie dasz rady
tu historia się urywa
nie wiem co pomyślał wnuczek
może babci swej uwierzył
a może próbował sztuczek
mniejsza co tam wnuczek zrobił
powiem wam – choć wiecie sami
kiedy idzie o opiekę
babcie są wręcz ekspertkami
przekładamy tysiąc razy
z miejsca w miejsce, lub na później
ale czy efekty mamy?
czy się robi łatwiej, luźniej?
drogie dziatki – w tym odcinku
(co z tytułu już wynika)
będziecie mogły poczytać
ciut o zawodzie muzyka
rymowankę dedykuję
owym dziatkom w szczególności
które już na flecie grały
utwór „Oda do radości”
i na mocy swych doświadczeń
często świeżych bardzo jeszcze
widzą przyszłą swą karierę
która ekscytacji dreszcze
wywołuje, na ramionkach
a przede wszystkim na pleckach
(jak to mówi się na plecy
kiedy należą do dziecka)
gratuluję wam pomysłu
obiecuję być kibicem
mam nadzieję, że niedługo
waszym kunsztem się zachwycę
proszę tylko was o jedno
byście pod uwagę wzięły
że muzyka to ćwiczenia
i choć Odę w pół niedzieli
udało się opanować
żeby w szkole dostać maksa
to bez ćwiczeń się przydarzyć
muzykowi może kraksa
dzisiaj z wami się podzielę
swym pomysłem dosyć nowym
nowym – chociaż z definicji
muszę przyznać oldschoolowym
otóż: bardzo lubię książki
lubię czytać je, dotykać
i przeglądać, i wertować,
i otwierać, i zamykać
a tu dookoła nowe
nie ma książek, booki same
do słuchania, lub co gorsza
podigitalizowane
ach, odnaleźć połączenie
mojej pasji i zawodu
(wszak coś w życiu robić trzeba
żeby nie przymierać z głodu)
może więc osiądę w miejscu
w którym książki mają duszę?
może czas wyjąć baterię
i zostać antykwariuszem?