przeżywanie 6

przeżyj jeden dzień naprawdę

swój, nie Wspólnej, Mostowiaków

własne sprawy łatwe, trudne –

przeżyj – świadom śpiewu ptaków 

ciepła słońca, chłodu wiatru

swych emocji oraz myśli

chociaż jeden, nie pajacuj

obudź się nareszcie, nie śpij

 

http://blog.coachartur.pl/rozmowy-z-dziadkiem-jarema-o-przezywaniu/

dekarz

było lato, pewnie czerwiec

siedział Jasio w piaskownicy

pod dom podjechało auto

i wysiedli robotnicy 

kierowca powiedział – niechaj

chłopczyk rodzicom przekaże

żeby szybko tutaj przyszli

bo przyjechali dekarze 

Jaś poderwał się natychmiast

pobiegł do kuchni, do mamy

co zrozumiał, to powtórzył

przyjechały kilogramy 

mama lekko się zdziwiła

zdjęła z palnika saganek

i ciekawa o co chodzi

poszła za synem na ganek 

sprawa stała się dla mamy

w ciągu sekund paru jasna

kilo z dekiem pomieszane

plus interpretacja własna 

mama – jak to wszystkie matki

szybko wyciągnęła wnioski

zrozumiała, że Jasiowi

pomieszały się jednostki 

do mieszanki kilo z dekiem

dołączyła kropla strachu

(ktoś przyjechał i coś mówi)

i zapomniał Jaś o dachu 

i że miał go ktoś naprawić;

bardzo często tak się dzieje

nie pamiętasz o dekarzu

gdy na głowę się nie leje

opiekun

powiedz babciu – spytał wnuczek

(a napięty był jak struna)

czy się twoim zdaniem, babciu,

nadaję na opiekuna 

babcia odłożyła druty

na których szalik robiła

poprawiła okulary

potem lekko nos zmarszczyła 

i tak rzekła – miły wnusiu

nikt od ciebie lepiej nie wie

czy potrafisz wspierać innych

kiedy znajdą się w potrzebie 

czy masz tony cierpliwości

czy potrafisz nie oceniać

i czy umiesz się poświęcić

czy na siłę nie chcesz zmieniać 

czy odnajdziesz w swoim sercu

wyrozumiałości składy

bo bez tych cech – miły wnusiu

długo raczej nie dasz rady 

tu historia się urywa

nie wiem co pomyślał wnuczek

może babci swej uwierzył

a może próbował sztuczek 

mniejsza co tam wnuczek zrobił

powiem wam – choć wiecie sami

kiedy idzie o opiekę

babcie są wręcz ekspertkami

muzyk

drogie dziatki – w tym odcinku

(co z tytułu już wynika)

będziecie mogły poczytać

ciut o zawodzie muzyka 

rymowankę dedykuję

owym dziatkom w szczególności

które już na flecie grały

utwór „Oda do radości” 

i na mocy swych doświadczeń

często świeżych bardzo jeszcze

widzą przyszłą swą karierę

która ekscytacji dreszcze 

wywołuje, na ramionkach

a przede wszystkim na pleckach

(jak to mówi się na plecy

kiedy należą do dziecka) 

gratuluję wam pomysłu

obiecuję być kibicem

mam nadzieję, że niedługo

waszym kunsztem się zachwycę 

proszę tylko was o jedno

byście pod uwagę wzięły

że muzyka to ćwiczenia

i choć Odę w pół niedzieli 

udało się opanować

żeby w szkole dostać maksa

to bez ćwiczeń się przydarzyć

muzykowi może kraksa

antykwariusz

dzisiaj z wami się podzielę

swym pomysłem dosyć nowym

nowym – chociaż z definicji

muszę przyznać oldschoolowym 

otóż: bardzo lubię książki

lubię czytać je, dotykać

i przeglądać, i wertować,

i otwierać, i zamykać 

a tu dookoła nowe

nie ma książek, booki same

do słuchania, lub co gorsza

podigitalizowane 

ach, odnaleźć połączenie

mojej pasji i zawodu

(wszak coś w życiu robić trzeba

żeby nie przymierać z głodu) 

może więc osiądę w miejscu

w którym książki mają duszę?

może czas wyjąć baterię

i zostać antykwariuszem?