analityk

tak już się na świecie dzieje

że czasami coś nie styka

niby jasne, lecz nie działa

jakoś tak niemrawo bryka 

informacji jest za mało

lub przeciwnie – są w nadmiarze

trzeba znaleźć gościa który

sens odkryje i pokaże 

co z czym łączy się i w końcu

co z danych w sumie wynika

(teraz wiecie z czym się łączy

robota analityka)

strażak

dotąd nie miał do czynienia,

sądzę, świat z takim chłopakiem

co by choć przez pół minuty

nie marzył by być strażakiem 

każdy jeden – jestem pewien

widział siebie na drabinie

z wężem w ręku lub toporkiem

dzielnie walczącego z dymem 

bohatera co ratuje

z ognia dzieci oraz ciotki

a gdy trzeba, no to z drzewa

sprawnie pozdejmuje kotki 

który pędzi na sygnale

w wozie razem z kolegami

i poradzi sobie nawet

z drogowymi wypadkami 

nawet jeśli któryś chłopak

się nie przyzna do marzenia

to ja wątpię drodzy państwo

na dziś tyle, do widzenia

komornik sądowy

moja babcia, gdy psociłem

powtarzała – o mój Boże

oj chłopaku ty niedobry

chyba zamknę cię w komorze 

lecz babcine obietnice

nie spełniły się niestety

sądzę, że przyczyną główną

była szynka i kotlety 

oraz inne wiktuały

pochowane tam w spiżarce

(bo komora to spiżarka

sprawdźcie we wyszukiwarce) 

choć czekałem chwili sądu

i nadzieję miałem sporą

wykroczenia nie skończyły

jednak nigdy się komorą 

wyobraźnia ma chłopięca

ciągle jednak mnie kusiła

i uznałem, że komornik

to profesja bardzo miła 

prawdę o istocie fachu

co z jedzeniem kojarzyłem

to poznałem znacznie później

zrazu bardzo się zdziwiłem 

potem gdy mi szok już przeszedł

chociaż jeszcze byłem smykiem

zrozumiałem, że nie będę,

bo być nie chcę, komornikiem

meliorant

dawno temu miałem odrę

i nie o rzekę mi chodzi

lecz choróbsko nieprzyjemne

przez które przechodzą młodzi 

męczyłem się niebywale

tracąc bojowego ducha

bo wraz z odrą przypętało

się też zapalenie ucha 

dnia owego, gdy wezwany

stawił w domu się konował

wśród maligny pomysł pewien

w mojej głowie eksplodował 

skoro kopać rowki lubię

małe, średnie oraz duże

skoro miejscem do zabawy

najfajniejszym są kałuże 

to być może po chorobie

warto zająć się wariantem

takim oto mej kariery:

że zostanę meliorantem 

gorączka mnie telepała

jeszcze ładnych kilka dni

potem przeszła, a z gorączką

pomysł się zapomniał mi 

i dopiero dzisiaj rano

wrócił do mnie z dawną siłą

gdybym wtedy nie zapomniał

co by teraz ze mną było?

pomocnik maszynisty pojazdu trakcyjnego

kto mnie zna od wielu latek

ten zrozumie bez problemu

mój sentyment do kolei;

długo by tłumaczyć czemu 

więc pominę te wywody

tylko się na wniosku skupię

nawet jeśli ktoś pomyśli

że dziecinne to i głupie 

więc do rzeczy moi drodzy

wespnijmy się na wyżyny

pociąg, lub ogólnie: kolej

po pierwsze stanowią szyny 

potem są na słupach druty

pod drutami są wagony

z których każdy choćby z jednej

strony jest gdzieś podłączony 

żeby taki pociąg jechał

(czyli by działała kolej)

w środku siedzi maszynista

gościu co ma w głowie olej 

i nie jakąś marną kapkę

ale ma go aż po wrąbek

(bo potrzebne maszyniście

są rozwaga i rozsądek) 

krótko mówiąc, maszynista

jest od zawsze mym idolem

i marzeniem moim było

by swą zawodową dolę 

związać właśnie z bohaterem

i być jego pomocnikiem

lecz nie wyszło, nie wiem czemu

dziś, gdy jestem starym bykiem 

pozostaje mi pomarzyć

o fachu w komunikacji

pomocniku maszynisty,

o pojeździe i o trakcji

parasolnik

siedzieliśmy z kolegami

i otwieraliśmy dusze

w pewnej chwili usłyszałem:

„moi drodzy wyznać muszę 

(tak wypowiedź zaczął kumpel

w naszym gronie względnie nowy)

że ostatnie wieści z rynku

włosy mi na czubku głowy 

tak podnoszą, że się czuję

jak kot jakiś, albo kotka

kryzys idzie i się boję

co też złego nas tu spotka” 

usiadł kumpel, no a reszta

kolegów się zadumała

nad tematem, który brzmi: jak

w trudnych czasach nie dać ciała 

po zadumy krótkiej chwili

i osuszeniu butelki

narzekaniu na podatki

a szczególnie Marka Belki 

doszliśmy do konsensusu

że kryzysu się nie boi

ten producent, który w stałym

tempie (w skrócie) rynek doi 

każdy coś tam sobie wybrał

(co kolega, to taktyka)

ja się skłaniam ku rzemiosłu

(które jakoś nie zanika) 

niech tam inni na deszcz buczą

w sumie – co mnie opad boli

jak myślicie: czy w kryzysie

da się wyżyć z parasoli?