goniec

dyscypliny ma sport różne

każdy sobie coś wybierze

jeden lubi piłkę kopać

inny jeździć na rowerze 

jeszcze inny (znaczy tyczkarz)

skacze w górę, ponad dachy

a są tacy co ze sportu

to najbardziej lubią szachy 

siedzą sobie i dumają

są dla figur jak bóg-słońce

przestawiają piony, wieże

lecz najchętniej chyba gońce 

bo to całkiem jest jak w życiu

że gdy się wygodnie siedzi

łatwo wydać polecenie

niech kto inny się pobiedzi 

no i jak na szachownicy

w życiu goniec także biega

nosząc wieści, nosząc paczki

nieźle poci się kolega 

goniec goni nieustannie

goniec się bez przerwy spieszy

a gdy zdąży, na czas dotrze

to się goniec bardzo cieszy

nastawniczy

dawno temu, do rodziców

wciąż pamiętam, przyszedł w gości

pan co w górach miał wypadek

i połamał sobie kości 

pan gipsową miał skorupę

i ze sobą miał dwie kule

(przyszedł z panią – też pamiętam

i wciąż patrzył na nią czule) 

pan rodzicom opowiadał

(od szczegółów byli biali

albo może raczej: bladzi)

jak mu nogę nastawiali 

że chłopięciem byłem zdolnym

(aż po dziś mi tak zostało)

w młodej głowie kilka faktów

szybko mi się powiązało 

jednak kiedy faktów mało

to się czasem babol sklei

dzisiaj wiem to już dokładnie

nastawniczy na kolei 

poprzełącza i posprawdza

potestuje i zapisze

a nie kości ponastawia

patrząc w rentgenowską kliszę

dietetyk

tak się dzieje, że otyłość

coraz bardziej nas dotyka

rosną brzuchy, a z brzuchami

rośnie rynek dietetyka 

pomyślałem – czemu by się

nie przymierzyć do zawodu,

który ludziom podpowiada

jak nie odczuwając głodu 

zjeść pożywnie, zdrowo, syto

a nie w sposób fastfoodowy

zapchać kałdun byle śmieciem

jak worek odkurzaczowy 

posprawdzałem co by trzeba

wiedzieć, czego się nauczyć

żeby bliźnim podpowiadać

jak się zbytnio nie utuczyć 

białka, tłuszcze i kalorie

proporcje, węglowodany

sporo tego (tak jęknąłem)

no i pozmieniałem plany 

nowy plan wydał owoce

czytaj: stworzyłem taktykę

w jej wyniku jestem dzisiaj

amatorem dietetykiem

modelarz

gdy siedziałem na słoneczku

na leżaku wyciągnięty

przyszedł sąsiad i tak zaczął

(nie wiem czemu, lecz był spięty): 

„jak się trochę zastanowić

i poprzyglądać przedmiotom

z których co dzień korzystamy

powstaje pytanie kto to 

jest spryciarzem ponad miarę,

niech nam szybko się pokaże

i opowie jak się robi

rzeczy pierwsze egzemplarze 

kiedy projekt na papierze

gdy nie było kształtu jeszcze,

nie wiem jeszcze co tu nie gra

lecz gdy znajdę to obwieszczę 

tajemnicę wszem i wobec

zdemaskuję podstęp wielki

nie pozwolę nas nabijać

z przeproszeniem do butelki” 

a gdy już wykrzyczał kwestię

to pożegnał się (wciąż spięty)

i popędził – ledwo widać

było w ruchu jego pięty 

jak go znam to będzie tropił

kto z przedmiotami spiskuje

ale czy odkryje prawdę?

cóż, tego nie przewiduję

pisarz

dawno temu – tak słyszałem

jeśli łżę, to niech się smażę

w szkołach, domach i urzędach

wszędzie były kałamarze 

w kałamarzach był atrament

czarna ciecz (lub granatowa)

i jak wiecie atramentem

się pisało różne słowa 

(zaraz, chwila, by nie było

że palnąłem wielką bzdurę

się pisało atramentem

i w nim umoczonym piórem) 

były szkoły kaligrafii

były problemy z kleksami

z przenoszeniem, poprawkami

z gramatyką i z bykami 

usłyszałem dwa dni temu

gdy w pociągu byłem, w drodze

następującą opinię

z którą raczej się nie zgodzę 

„że dzisiejsze komputery

takie rzeczy już potrafią

(na ten przykład doskonale

radzą sobie z ortografią) 

iż człowieka rola cała

przy pisaniu nowych książek

to jest podejść do maszyny

i pociągnąć raz za drążek 

w pudle warknie i zaszumi

ciut postuka i poszmera

i wyskoczy zaraz dzieło

coś na miarę Pulitzera” 

nie wtrącałem się w rozmowę

chociaż mi pachniała bzdurą

czemu? przecież to nieważne

czy komputer, czy też pióro 

służy wiernie pisarzowi

do utworu notowania

to narzędzie martwe tylko

i nie w nim jest duch pisania 

jeśli kto ma inne zdanie,

to: szanowni adwersarze

nie przedmioty, ale ludzie

nie maszyny, a pisarze 

tworzyć będą do godziny

tej ostatniej na zegarze

(wiem, powtarzam się, co zrobić…)

nie maszyny, lecz pisarze

szwaczka

dzisiaj krótko i oszczędnie

bez zbędnego nawet znaczka

wam napiszę o zawodzie

który się nazywa szwaczka

to fach bardzo manualny

nie pomogą w nim wybiegi

kto ma ręce lewe obie

tego wnet wykończą ściegi