brązownik

była piękna polska jesień

kiedy przyszło mi do głowy

że niegłupio mieć by było

zawód równie kolorowy 

jak żółknące trawy, liście

(póki jeszcze są na drzewie)

zapytałem znajomego

czy o takiej pracy nie wie 

on po głowie się podrapał

przemył gardło kawy łykiem

i powiedział – powinieneś

chyba zostać brązownikiem 

bo i gama jest podobna

(znaczy: zbliżone kolory)

i kunsztowne brązownika

jak jesieni są wytwory

dyrektor

jasne było od początku

cyklu, że nadejdzie pora

kiedy kilka słów naskrobię

o działaniach dyrektora 

otóż jak wieść gminna niesie

dyro ma jak w bajce życie

nic nie robi, tylko rządzi

mruczy: wicie rozumicie 

zwolni z pracy podwładnego

(znaczy się, że go wyrzuci)

wszyscy się takiego boją

i nikt z takim się nie kłóci 

jeździ dyro samochodem

co najlepszy jest na świecie

(czyli, że autem służbowym

ale o tym pewnie wiecie) 

może jest i ziarno prawdy

w przytoczonych tu poglądach

lecz zapewniam – od zaplecza

ciut inaczej rzecz wygląda 

bo i stres jest co zabija

są naciski i podchody

plany, cele i terminy

czasem pod nogami kłody 

i niestety gdy dyrektor

je opóźnioną kolację

to najczęściej wciąż pracuje

myśli czy za dnia miał rację 

czy przewidział, czy zapobiegł

czy zamówił, zaplanował

czy się będzie rano cieszył

czy przeciwnie wręcz – żałował 

jednym zdaniem podsumuję

myślę, że wam wiedzieć trzeba

że to trudny dosyć sposób

na chleb i na coś do chleba

muzykolog

jakby przyjrzeć się zawodom

i poszukać analogii

są też takie, których dłużej

znieść w sumie byśmy nie mogli 

bo gdy w pracy człowiek ciągle

stawia przed sobą problemy

nawet rzeczy, co je lubi

doprowadzą do egzemy 

tyle chciałem dziś powiedzieć

do młodych fanów muzyki

tych od popu i metalu

rapu i elektroniki 

techno, house’u, punka, reggae

bluesa, rocka i dubstepu

muzykologia to więcej

niż czasami pójść do sklepu 

kupić płytę lub pośpiewać

gdy w lesie płonie ognisko

zaleca się rozważny wybór

(teraz już naprawdę wszystko)

mikser

nie da ukryć się, że wielu

(i nie zawsze młode leszcze)

gdy zobaczą konsoletę

czują wnet na plecach dreszcze 

te przyciski w równych rządkach

te pokrętła i suwaki

na sam widok już ich ręce

same robią jakieś znaki 

oczy się zwężają w szparki

jakby chciały się pochować

a ci goście ode dreszczy

są gotowi by miksować 

to wyciszyć, to nagłośnić

tutaj podbić, tam wytłumić;

jeden kiedyś mi tłumaczył:

sporo czeba chopie umić 

żeby dobrze było słychać

muze chopie na koncercie;

usłyszałem, powtórzyłem

(dzięki za wiedzę ekspercie ;))

genetyk

powiedz Jasiu, powiedz Gosiu

jakie mam na myśli słowo

co ci zaraz w czterech wersach

opiszę kalamburowo 

pierwsze to imię aktora

(połączył Francję z Oscarem)

drugie w dopełniaczu kije

co ściśle z chmielem związane

radiesteta

ponoć czysty nonsens umarł

wraz z ostatnim skamandrytą

może – w sumie czy potrzebne

tak dokładnie wiedzieć mi to 

skoro w dzisiejszej Warszawie

bez Ziemiańskiej dymu pełnej

bez endeków, bez Marszałka

nonsens wciąż się czuje świetnie 

skoro idąc gdzieś chodnikiem

czasem takie słyszę zdanie:

radiesteta? wiem, on ślicznie

w radiu, tego, gada, panie