konserwator

jak być może część z was to wie

że kiedyś w niedzielny ranek

można było w telewizji

zobaczyć co robił Janek 

oraz jego dzielni kumple

(żeby nie rzec: towarzysze,

bo to słowo mi podnosi

wciąż ciepłotę, gdy je słyszę) 

nie, nie martwcie się, nie będę

streszczał wam załogi losów

chciałem tylko rym dzisiejszy

zacząć w nietypowy sposób 

i nawiązać do odcinka

co mi kiedyś targał nerwy,

w którym kucharz nieuczciwy

był i podkradał konserwy 

jak wiadomo, czym za młodu

nasiąknie komu skorupka

jak nie sprawdzi, to niechcący

nie raz wyjść może na głupka 

więc nie mówiąc szczegółowo

jaką myśl wybrała ścieżka

„konserwator robi puszki”

twardo twierdził mój koleżka 

i nie istniał żaden sposób

żeby owego przekonać

że się myli, i nie łapie

co to znaczy konserwować 

głuchy był i nie chciał słyszeć

o zabytkach, o budynkach

którym trzeba blask przywracać

(choćby robiąc coś przy tynkach)

 czas upłynął, dorośliśmy

dzisiaj sami mamy dzieci

a różnicę chyba złapał

skąd wiem? konserwuje sieci 

klawiatury, monitory

i drukarki oraz myszy

a gdy pytam czy pamięta

to udaje, że nie słyszy

referendarz sądowy

demokracja – jak to mówią

to jest ustrój co oprócz wad

ma zalety, dzięki którym

jakoś się strawić da ten świat 

bo w teorii każdy jeden

on i ona, ty oraz ja

jeśli przyjdzie co do czego

jednakowo ważny głos ma 

i choć może w zwykły wtorek

tego zbyt dobrze nie widać

głos się może w wielu sprawach

demokracji bardzo przydać 

weźmy takie referendum

w którym naród decyduje…

wróć to tempo, stop, pomyłka

trochę popłynąłem (czuję) 

bo choć nazwa sugeruje

związek – to się nazwom zdarza

referendum nie należy

do pracy referendarza 

referendarz działa w sądzie

i mimo, że sędzią nie jest

to mu wolno – daję słowo

wpisać pewne rzeczy w rejestr

suszarnik ceramiki i wyrobów gipsowych

jeden wujek – nie pytajcie

bo i tak nie powiem który

dosyć dawno, gdy zostały

dwa tygodnie do matury 

mojej, żeby było jasne

a nie wujka, co go kryję,

tak powiedział do mnie oto:

parę lat na świecie żyję 

i być może nie ma sensu

wniosek co ci chcę przytoczyć

i nadzieję mam, że mimo

nie będziesz się na mnie boczyć 

lecz z mych własnych obserwacji

wynika bez wątpliwości

co zarobisz zależy od

zawodu nazwy długości 

nie pytajcie czy wierzyłem

w trafność wniosku mego wuja

jeśli znacie suszarnika

dajcie znać, czy wuj nie bujał

wróżbita

średnio raz na dwa tygodnie

albo częściej, ktoś mnie pyta

czy mu za rok dobrze będzie

a czy ja jestem wróżbita? 

czy rozlewam może kawę

aby wróżyć z fusów wzorów?

z talii kartę sam wybieram

albo daję do wyboru? 

czy wnioskuję z lotu ptaków

albo obserwuję chmury?

nie, nie robię takich rzeczy

a gdy mnie dopyta który 

to tłumaczę mu, że przyszłość

od niego głównie zależy

co się sprawdza precyzyjnie

nawet jeśli gość nie wierzy 

nawet kiedy twierdzi twardo

że ją można gdzieś odczytać

***

statystycznie – chyba jutro

znów powinien ktoś zapytać

suszarniowy drewna

mówił kiedyś mi kolega:

jak się w końcu zdenerwuję

jak się zbiorę na odwagę

wezmę i wyemigruję 

wcale nie do Ameryki

Berlina, Tokio, Londynu

Moskwy, Rzymu, Chile, Togo

ani nawet do Pekinu

ja wyjadę gdzieś do lasu

pod Tucholę lub w Bieszczady

bo ja tutaj już nie mogę

ani nie chcę dawać rady 

a co będziesz chłopie robił

– zapytałem kumpla – w lesie

bo tam biur rozumiesz nie ma

odpowiedział – jasne, wie się 

po co biuro, będę drwalem

albo będę drewno suszył

***

od miesiąca go nie widzę

zdenerwował się i ruszył?

ekonomista

bardzo bardzo dawno temu

pewien Fenicjanin z rana

poszedł do swego sąsiada

by się napić wina z dzbana 

wziął ze sobą garść owoców

jakieś ziarnka do łuskania

bo wypada i w ogóle

żeby nie było gadania 

potem, że jest z niego burak

i że za nic ma maniery

a więc poszedł by pić wino;

w sumie wypił dzbany cztery 

i to właśnie w tamtej chwili

gdy szumiało im już w głowie

(sąsiadowi no i jemu)

wymyślili coś panowie 

że to byłoby wesołe

wiedzieć ile trzeba wina

żeby dostać worek pestek;

tak historia się zaczyna 

tworu, co się zwie pieniądzem

który ludzie chętnie liczą

najczęściej po amatorsku

choć niektórzy wręcz się ćwiczą 

w rachowaniu, co kto komu

kiedy, od kogo, dlaczego

jak pożyczyć, kiedy oddać

i co pozostanie z tego 

gdzieś na koncie lub w skarpecie

temu który pieniądz liczy

albo temu, co pożycza

albo temu co pożyczy 

tak z powodu czterech dzbanów

i szumu (lecz nie od liści)

w skrócie, powstała profesja

o nazwie: ekonomiści