nauczyciel

może i coś jest na rzeczy

gdy mówią, że znaczy wiele

już sama nazwa profesji

którą zwą: nauczyciele 

w nazwie kryje się wyzwanie

bo to każdy przyzna chyba

że z cielęciem zasadniczo

rzadko kiedy łatwo bywa

można nadziać się na różki

(chociaż młode, ale twarde)

gdyż cielątka generalnie

są uparte oraz harde 

na dodatek obietnica

jest w nazwie zawodu śmiała

że nauczy, a nie tylko

będzie się starał / starała

 a więc uczą przez dnie całe

stojąc twardo przy tablicy

ci przedszkolni, ci z gimnazjów

z liceów, akademicy 

a gdy czasem im brakuje

zawodowej satysfakcji

to pod nosem powtarzają

oby tylko do wakacji

szlifierz

kiedy Iksa by nie spytać

czym Iks właśnie się zajmuje

to odpowie (prawie pewne)

że już kończy i szlifuje 

co nie znaczy, w żadnym razie

szlifowania ceramiki

lub brylantów albo drewna

tylko idzie o wyniki 

pan Iks jest perfekcjonistą

i wewnętrznie go to niszczy

jeśli wynik jego pracy

nie lśni oraz gdy nie błyszczy 

ciekaw jestem co by było

gdyby stanął przy szlifierce

tak na serio, bez przenośni

i w robotę włożył serce 

czy by umiał w porę przestać

czy by na czas zastopował

czy też gładkie tak jak lustro

by z zapałem polerował

kapitan

czasem kiedy noc się kończy

znaczy, że z samego rana

budzę się z poczuciem jakbym

miał coś w sobie z kapitana 

trochę jakbym pływał statkiem

był na nim po Bogu pierwszy

(a to statek jest ogromny

pewnie na świecie najlepszy) 

albo jakbym jumbo jetem

leciał gdzieś pod samym niebem

(chociaż ja o pilotażu

prawdę mówiąc, to nic nie wiem) 

nie wiem czy to od chrapania

czy też może kurcze w nodze

albo jeszcze coś innego

ale we śnie wciąż dowodzę

pilarz

taki pilarz to ma świetnie

żona go nie krytykuje

i z czułością nań spogląda

choć na okrągło piłuje 

dziatki mówią z dumą – tata

nasz to drewnem się zajmuje

i im wcale nie przeszkadza

że ojciec ciągle piłuje 

albo taki szef pilarza –

premie daje i szanuje

i nie zżyma się bez przerwy

mimo, że pilarz piłuje 

mógłbym jeszcze tak z godzinę

ale coś przez skórę czuję

więc pomimo weny jednak

kończę i już nie piłuję

klasyfikator

pamiętacie wpis wczorajszy

oraz jego bohatera?

no to dzisiaj jest ciąg dalszy

kwestii, która mnie uwiera 

(chociaż już nie tak drastycznie)

o tym jak to kosztem braci

(mniejszych – ale bliskich jednak)

człek nieładnie się bogaci 

zamiast kaczki widzi mięsko,

kury – jajka, gęsi – pierze

i można dalej wymieniać

jak postrzega które zwierzę 

a klasyfikator? mówi

co ze zwierza warte ile

a że biorą mnie emocje

więc na teraz będzie tyle

ubojowy

dzisiaj zawód co niestety

nie jest chwałą dla ludzkości

a szczególnie tej jej części

co chce mięska i chce kości 

(ale nie, że upolować

stanąć ze zwierzakiem w szranki

tylko kupić sobie w sklepie

jak na przykład obwarzanki) 

nie mam nic do ubojowych

taki zawód jakie czasy

ale wstydzę się ogromnie

zabijania dla kiełbasy