murarz

pewien pewny siebie facet

(dajmy mu na imię Tomek)

postanowił, że zbuduje

własnoręcznie piękny domek 

nie, by wielkie miał sukcesy

już na budowlanej niwie

wręcz przeciwnie (że tak powiem

by sprawozdać wam uczciwie) 

łatwo poszło mi dwa razy

(czyli z synem oraz drzewem)

jaki problem dom zbudować?

słowo daję – mówił – nie wiem 

prosta sprawa – perorował –

parę cegieł, trochę piasku

woda, cement i po krzyku

i się można pławić w blasku 

ja wątpiłem i wątpili

inni Tomka przyjaciele

nawet go chcieliśmy ostrzec

lecz nie zdziałaliśmy wiele 

minął miesiąc, potem drugi

Tomek jakby ciut poszarzał

wreszcie poddał się i znalazł

bardzo dobrego murarza 

dziś gdy w swoim pięknym domu

Tomek gości swoich gości

serwuje im inny zestaw

prawd życiowych i mądrości 

mówi: wiecie, dom zbudować

to nie jakieś fiki-miki

nie igraszki miłe z żoną

nie wbite w ziemię patyki 

ani układanie klocków

jak to kiedyś sam twierdziłem

lecz przyznaję, że niestety

ale bardzo się myliłem 

przydałby się jakiś morał?

ale w sumie, po co? przecież

Tomek już się zreflektował

a w jaki sposób, to wiecie

technik

długo trzeba by spisywać

samemu lub z pomocnikiem

listę dziedzin, w których można

pełną gębą być technikiem 

nie wierzycie? wolne żarty

to nie żadne przekłamania

już wymieniam, na początek

technicy od budowania 

metrolodzy, drogownicy

samochodowi, rolnicy

analityki medycznej

geolodzy, włókiennicy 

ci od morskiej nawigacji

ci od technologii drewna

ci od usług kosmetycznych…

starczy! jedna rzecz jest pewna 

że gdzie byś się nie obejrzał

lub byś się nie obejrzała

zobaczysz technika wszędzie

ot i opowiastka cała

mikrobiolog

kiedyś, w sumie dawno temu

kiedy bity duże były

monitory bursztynowe

dyskietki wszędzie rządziły 

gdy nie było internetu

a przynajmniej nie aż tyle

zasiadłem przed komputerem

i przeżyłem ciężkie chwile 

bo maszyna odmówiła

mi współpracy niespodzianie

i co chwilę wyświetlała

dziwny napis na ekranie 

napis głosił, że niestety

jestem ofiarą wirusa

i ten wirus bardzo podły

dotarł do mnie prosto z USA 

moje dane! – zapłakałem –

moje wymęczone pliki!

ach, to straszne, że je dopadł

stwór niegodny z Ameryki! 

i szukałem wśród znajomych

i pytałem kto pomoże

(moje dane! moje pliki!

tyle pracy, o mój Boże!) 

wreszcie kumpel mnie odszukał

i powiada, że zna panią

co się wyznaje w wirusach

i mi namiar wnet da na nią 

pociąg, tramwaj i autobus

potem pieszo pół kwadransa

pędziłem tak niczym halny

bo to była jakaś szansa 

wreszcie dotarłem do celu

i choć trochę się zdziwiłem

że dotarłem do szpitala

sprawę pani wyłuszczyłem

 

dziś i kiep wie, że wirusów

tych co siedzą w komputerze

nie zbada nam mikrobiolog

wtedy się zdziwiłem szczerze

 

po raz pierwszy się przyznaję

tutaj właśnie do swej wpadki

(choć zmyślonej, lecz przyznacie

koncept wyszedł całkiem gładki)

przędzarz

pewien znany mi osobnik

co ma niczym brzytwa jęzor

zauważył kiedyś gościa

który się zajmował przędzą 

kołowrotek miał chłopina

siedział cicho gdzieś w skansenie

(może lubił tę robotę?

znaczy że niby przędzenie) 

a kolega, na wycieczce

pewny siebie w każdym calu

podszedł był do kołowrotka

nie w pośpiechu lecz po mału 

i zagadał, pewien siebie

oraz śmiechu (co to będzie):

że tak powiem proszę pana

cienko widzę pan tu przędzie 

a facet od kołowrotka

rzekł do niego – wie kolega

a w przędzeniu, że tak powiem,

o to właśnie głównie biega 

i kto umie uprząść cienko

ten naprawdę nieźle przędzie

i tak było wieki temu

tak kolejne jeszcze będzie

koszykarz-plecionkarz

podsłuchiwać jest nieładnie

lecz czasami się przydarza

że przypadkiem i niechcący

znajdziesz się w raju plotkarza 

ja tak miałem niezbyt dawno

rzecz się działa na bulwarze

pani krzyczała do pana:

mówiłeś żeś koszykarzem 

gdy pytałam o profesję

nie zadrgała ci powieka

nie masz serca ty łobuzie

by oszukać tak człowieka 

spodziewałam się wyjazdów

a po parku z takim łażę

z żadną gwiazdą en-bi-eja

tylko jakimś plecionkarzem 

a pan uśmiech miał pod wąsem

tajemniczy taki, wiecie,

no i milczał, bo co gadać

kiedy pani ciągle plecie?

weterynaryjny kontroler sanitarny

jeśli lubisz jeść kiełbaski

szynki, pręgi lub kaszankę

sznycle, boczki i podgardla

flaczki, dudki, wątrobiankę 

jeśli nie gardzisz kurczakiem

kaczką, gęsią, królikami

pijasz mleko, lub maślankę

i zajadasz się rybami 

jeśli smak masz na dziczyznę

(na ten przykład udziec sarny)

to na straży zdrowia twego

trwa kontroler sanitarny 

i nie jakiś – według przodków

terminów – ordynaryjny

lecz specjalnie wyszkolony,

czyli weterynaryjny 

taki co to próbki zbiera

i poddaje je ocenie

żeby tobie, tobie i mi

nie zaszkodziło jedzenie