woźny

gdy zaczynałem naukę

był w mej szkole – bardzo groźny

(tak myślałem, bo miał wąsy)

pan Kazimierz, szkolny woźny 

wszyscy bali się go bardzo

w szczególności kiedy rano

tarcze sprawdzał u drzwi szkoły

(bo z tarczami nie chadzano) 

starsi chłopcy ostrzegali

żeby z woźnym się nie kłócić

bo on na złość czas klasówki

o połowę może skrócić 

lecz to wszystko były plotki

dowiedziałem się przypadkiem:

pan Kazimierz miał dwie wnuczki

i był ukochanym dziadkiem 

a że wąsy? ech czort z nimi

sam je dzisiaj czasem noszę

i nie jestem wcale groźny?

jak to jestem?!?! luuuudzie, proszę…

obuwnik

całe życie człek się uczy

z przeróżnymi wynikami

zgodnie z planem lub przypadkiem

(tak miałem z obuwnikami) 

uroczyste daję słowo

że bym nie wpadł na to sam

że są różni obuwnicy

proszę panów, proszę dam 

więc miarowi – obuwają

najbogatszą klientelę,

zdarza się, że zrobią także

parę butków na wesele 

przemysłowi – we fabryce

produkują butów setki

wycinają, podklejają

przyczepiają podeszewki 

ortopedycznych z kolei

takie jest zajęcie główne

zrobić butki jeśli człowiek

nogi ma nie całkiem równe 

całe życie człek się uczy

każdy dzień mu coś przynosi

a kto nie chce w to uwierzyć

ten zalicza się do łosi

administrator

kto zarządzi tak jak trzeba

dobrem, które ma pod sobą?

i wykazać się potrafi

nieprzeciętnie sprawną głową? 

kto przewidzi przyszły problem?

kto do niego nie dopuści?

zapobiegnie i ochroni?

administrator, a juści! 

czy to system na komputer

baza danych, nieruchomość

to administrator rulez!

vivat aśćka lub jegomość!

prasowacz

siedzę sobie we fotelu

patrzę co jest w discoverze

raz się zdziwię, raz ucieszę

czasem w coś tam nie uwierzę 

trochę przysnę, trochę kimnę

aż tu nagle – co ja pacze!?!

na ekranie jak w pysk strzelił

prosto z Anglii prasowacze 

jeden nic nadzwyczajnego

uprasował spodnie-dzwony

a ten drugi – albo geniusz

albo jakiś nawiedzony 

zamiast wziąć się za koszulkę

marynarkę lub tunikę

mówią, że będzie prasował

za momencik ceramikę 

śpioch opuścił mnie od ręki

nawet się wyprostowałem

i wlepiłem w obraz oczy

i się zaraz dowiedziałem 

że prasowacz ceramiki

to nie facet od żelazka

a narzędziem jego pracy

jest specjalna taka praska 

i że gość, to ani geniusz

ani też na głowę chory

tylko spec co na ten przykład

wytwarza kondensatory

rekwizytor

jeśli jesteś chociaż trochę

ze światem filmu obyty

wiesz, jak ważne są dla kina

różnorakie rekwizyty 

w filmie mało co jest serio

lecz wyglądać ma prawdziwie

(czemu tutaj o tym piszę?

a, wiesz sam się sobie dziwię) 

to skleroza, czy zmęczenie

że straciłem nagle wątek?

chyba muszę okiem rzucić

na rymowania początek 

ach pamiętam już dokładnie

jakie było me przesłanie:

nie ma bez rekwizytora

sensu żadne filmowanie

wydobywca kruszywa i gliny

kiedyś mnie zaczepił baca:

jestem jo ci cłek porywcy

sakramencko mnie panocku

drażnio wsyscy wydobywcy 

człek porywczy plus ciupaga?!?!

(rzecz się działa koło Żywca)

a jeżeli ten człek myśli

że ja jestem wydobywca? 

szczęście moje było wielkie

gdy po chwili baca stwierdził

że nie widzi kzepy we mnie

i już dłużej się nie sierdził 

jeszcze tylko ponarzekał

na te dziury co po piasku

i pożegnał się i poszedł

do swych owiec, do szałasku