mazurek

opowiadam tę historię

ku nauce i przestrodze

byście kiedyś nie zdziwili

bardzo się na życia drodze

słyszałem już sto teorii

na temat nazwy mazurka

lecz niestety każda jedna

to wyssana z palca bzdurka

tak naprawdę: przed wiekami

żyła sobie pewna mama,

facet jej walczył na wojnie

dzieci więc chowała sama

a dokładnie dwóch bliźniaków,

synów (bo nie miała córek)

i tym synom bardzo często

jeść dawała z chlebem żurek

starszy bliźniak (o minutę,

no najwyżej minut cztery)

łobuz był i często ludzi

doprowadzał do cholery

bliźniak młodszy był spokojny

(istne przeciwieństwo brata)

i sepleniąc (bo seplenił)

do mamy na skargę latał

a, „ze Jezy dał po nosie”

(starszy miał na imię Jurek)

albo czasem w sprawie żuru

„mamo! Jurek mój ma zurek!”

i stąd wzięły się mazurki

na osłodę dla młodszego,

ot i cała tajemnica –

od dziś się trzymajcie tego :)

baba piaskowa

tak od wieków się przyjęło

że przy stole wielkanocnym

jeśli już się czegoś życzy

to z rozmachem, takim mocnym

nie ma miejsca na półśrodki

na „ciut lepiej”, „odrobinę”

jeśli życzysz, to w życzeniach

obdarujesz fest rodzinę

jeśli życzysz, to w życzeniach

pewnie chętnie sypniesz groszem

(oczywiście wirtualnie

nie w gotówce, ależ proszę!)

a pieniążki jak wiadomo

się kojarzą ze skarbami

które zwykle są gdzieś skryte

za górami, za lasami

często leżą gdzieś w sezamie

na pustyni (rzadziej w lesie)

to są sprawy oczywiste

o nich wręcz powszechnie wie się

mało jednak kto kojarzy

(jeśli już to raczej mali)

że piaskowe owe ciasto

jest wspomnieniem Baby Ali

nie kobiety przysadzistej

nie kafara do wbijania

ale właśnie Ali Baby

nic już nie mam do dodania ;)

inżynieryjnie

żeby nie było, że nie potrafię

żeby nie było, że mi się nie chce

że nie pamiętam, że już nie umiem,

wziąłem-stanąłem-byłem przy desce

nie żeby zaraz przy desce z drewna

nie żeby brystol oraz pinezki

włączyłem program, który z początku

ekran ma całkiem jasnoniebieski

i zakasałem oba rękawy

mocno zaparłem się tyłkiem w krzesło

oddech głęboki wziąłem i wtedy

nagle poczułem, że już mi przeszło

robotnik

bez względu na sektor na globusie

czy to jest równik, czy  może zwrotnik

zajęcie zawsze znajdzie dla siebie

lepsze, czy gorsze, każdy robotnik

w kapitalizmie i socjalizmie

i ich mieszankach w proporcjach wszelkich

robotnik znajdzie pracę, choć zwykle

nie zbije raczej pieniędzy wielkich

nieważne jak się będzie rozszerzał

obszar użycia automatyki

zostaną czynności, które zrobią

wyłącznie niebieskie kołnierzyki

przypadki

różne w życiu są przypadki,

do przykładów bardzo licznych

dodać warto również grupkę

siedmiu braci gramatycznych

są jak palce jednej dłoni

nierozłączni i kompletni

każdy swoje ma zadania

(są w ich wykonaniu świetni)

wołacz drze się wniebogłosy

dopełniacz wypełnia puste

celownik określa cele

narzędnik wybiera tłuste

mianownik nazywa rzeczy

najnormalniej po imieniu

biernik cicho siedzi w kącie

(zwykle ma coś na sumieniu)

i by można wywód zamknąć

z pozytywnym wręcz wynikiem

gdyby nie malutki problem

z szóstym bratem – miejscownikiem

kogo pytam – nikt nie słyszał,

stąd się rodzi podejrzenie

że specjalne ma zadania

na zapleczu, nie na scenie

dba o miejsce? lecz dla kogo?

może dla braci i siebie?

gdybać mógłbym tak do jutra

lecz jak jest, do końca nie wiem